piątek, 7 sierpnia 2015

Nasze nowe blogi

Hej  tu Madzia dawno mnie tu nie bylo bo nie stery na razie moja wena na to opowiadanie się wypaliła ale jak coś wskoczy mi do głowy to napewno to do dam. Ale ja tu nie o tym chciałabym was zaprosić na nasze nowe blogi. Ja i Julita zrobiliśmy po nowym blogu o nowym filmie na Disney Channel  Następcy
MÓJ MACIE TUTAJ:
A JULITY TUTAJ:
 Mamy nadzieje ,że dacie nam swoje opinie i będziecie czytać jeśli wam się spodoba. 
Zapraszamy. 

poniedziałek, 19 stycznia 2015

Rozdział 38

-I co im jest? - spytałem przejęty.
-A co? Teraz cię to interesuje?- prychnęłam.
-Zawsze mnie interesowały nasze dzieci.  Imam prawo wiedzieć co im jest? - odpowiedziałem zły.
-No patrzcie wielki tatuś się znalazł który nie odbiera telefonu bo woli wyjść z kolegami do clubu niż się wami zająć.
-Violetta nie bądź złośliwa,  dobra masz rację zawaliłem ale chyba mam prawo naprawiać błędy i do dowiedzenia się co jest moim dzieciom?
-Prawo masz, mają lekkie zapalenie płuc i muszą zostać w szpitalu.-powiedziałam przez łzy. Oddałem Melody Ludmile a Jorge Fedricowi i przytuliłem Viole.
-Muszę z nimi zostać.
-Ja zostanę razem z wami.
-Kocham was. Przepraszam. Wybaczysz mi?
-Tak, ale nie rób tak więcej. Też cię kochamy.- i się w niego wtuliłam.

Jesteśmy właśnie w sali dla chorych dzieci i czekamy na Fedemiłe z naszymi rzeczami.
Leon kład właśnie Jorge do łóżka, który za sypiał. Podszedł do mnie i mnie przytulił a ja zaczęłam płakać.
-Leon a co jeśli oni nie wyzdrowieją, a co jeśli będzie co raz gorzej. Boję się!
-Violu spokojnie wszystko będzie dobrze tak? Jak mówił lekarz podadzą im antybiotyki i będzie wszystko dobrze, tak? A teraz przestań płakać i pomyśl o czymś przyjemnym.

-Dziękujemy wam za dostarczenie tych wszystkich rzeczy gdyby nie wy nie wiem co byśmy zrobili.
-Nie ma za co. My się będziemy zbierać pa.
-Pa
Wyszli.
-Leon to ja się pójdę umyć zostaniesz z dzieciakami.
-Oczywiście idź.
-Dobrze, dziękuje

-Violu to ty się wykąpałaś to ja zrobię dzieciom mleka dobrze?
-Tak, gdy na korytarz wyjdziesz po lewo masz kuchnię.
-Dobrze zaraz wrócę.



Hej tu ja Madzia to powyżej to zwany rozdział, ale moim zdaniem to jest coś najgorszego w historii tego bloga. Za co przepraszam następny napisze Julita dlatego będzie sto razy lepszy niż to coś.
Jeszcze raz przepraszam i do następnego



niedziela, 4 stycznia 2015

Rozdział 37

Violetta
3 miesiąc później.
Leon jeszcze w pracy, dzieci śpią a ja robię obiad. Po chwili usłyszałam płacz Melody zostawiłam wszystko co robiłam do tych czas i pobiegłam do pokoju dzieci. Wzięłam małą na rączki i chciałam ją na karmić, ale było z nią coś nie tak bo nie chciała jeść a nadal płakała. Dotknęłam jej czoła całe rozpalone wzięłam termometr i wyszło że ma 39 stopni gorączki zeszłam z nią na dół i dałam coś na zbicie gorączki, ale to nic nie pomagało, za chwile też zaczął płakać Jorge i mu to samo było co Melody. Nie wiedziałam co mam robić, chwyciłam za telefon i wybrałam numer do Leona ale jak na złość nie odbierał spróbowałam jeszcze kilka razy ale ciągle się włączała sekretarka. Pare minut później dostałam sms
od Leona
  Kochanie nie czekaj na mnie z obiadem, ponieważ poszedłem z chłopkami na piwo do clubu.
Kocham Leon
Zadzwoniłam do niego jeszcze parę razy, ale nie odbierał. Zadzwoniłam do Lu

-Halo? Lu?
-Tak to ja coś się stało Violu?
-Tak to znaczy... nie chodzi o to że muszę się szybko dostać do szpitala z dziećmi bo są chore.
-Dobrze rozumiem za raz tam będę. A gdzie jest Leon?
-Dziękuję, nie odbiera telefonu bo jest z chłopakami w clubie 
-A no tak. Za 10 minut jestem.
Rozłączyłam się i poszłam ubrać dzieci i siebie samą 
10 minut później przyjechała już Lu pomogła mi zapakować dzieci do auta i ruszyliśmy  do szpitala.
Strasznie się bałam co może być dzieciakom i do tego jeszcze Leon nie odbiera wkurzył mnie bo kiedy jest na prawdę potrzebny to on sobie wychodzi.
Bardzo szybko dojechaliśmy do szpitala i na szczęście nie było kolejki do lekarza weszłam z dziećmi do gabinetu a Lu została w poczekalni.
Ludmiła
Kiedyś tej Violetty narzeczonego to po zabijam jak on tak może nie odbierać od niej telefonu zadzwoniłam do Fede on też jest tam z nimi i on ma przykazane że ode mnie telefon musi odbierać.
-Halo? Fede?
-Tak kochanie coś się stało?
-Powiedz Leonowi że musi przyjechać natychmiast do szpitala jego dzieci są chore a Violk do niego dzwoniła z 30 razy ale on nie odbierał.
-Dobrze zaraz tam będziemy Kocham cię pa
-Ja ciebie też pa
Fede 
-Leon słyszałeś jedziemy
-Tak słyszałem. Viola mnie zabjie za ten telefon 
-Miejmy nadzieje że nie.
Szpital 
Leon wleciałem szybko do szpital i się rozejrzałem i zauważyłem Lu 
-Lu co z nimi? - powiedziałem przejęty
-Nie wiem siedzą tam jakieś 20 minut. Usłyszałem płacz Jorge i zauważyłam jak Viola wychodzi niosąc na rękach nasze szkraby płacząc. Wziąłem od niej Jorge i zapytałem.
-I co im jest? ......
C.D.N
Hej tu Madzia jak wicie ten powyżej to mój najgorszy rozdział, Ale mam jakoś wenę na te opowiadanie dlatego następny rozdział też napisze ja. 
4 Komentarze = next.
Madzia

wtorek, 23 grudnia 2014

One Shot Dziecko to nie problem cz4

Amelka
Zeszłam na dól po schodach zobaczyłam co robi mama,a mama na mój fart zasneł przykryłam ją kocem. Ubrałam się i wyszłam do biura tam gdzie pracuje moja mama i pan Leon. Weszłam do firmy i zaczepiła mnie jakaś pani
- Przepraszam, a dokąd się wybierasz dziewczynko. Co mam jej odpowiedzieć.
- Do taty prosze pani.
- A jak nazywa się twój tata.
- Leon Verdas, tylko prosze mu nie mówić że przyszłam to niespodzianka.
- Dobrze jak sobie życzysz. Wiesz jak do iść do jego gabinetu.- strasznie się zdziwiłam że szef ma dziecko.
- Tak wiem, byłam już tu. Do widzenia
- Do zobaczenia- odpowiedziałam zdziwiona.
Zapukałam do szklanych drzwi i poczekałam aż usłysze prosze
- Prosze. Usłyszałam i weszłam do jego gabinetu.
Leon
Usłyszałem jak toś puka i powiedziałem prosze. Widziałem jak otwierają się drzwi,ale nikogo nie ujrzałem, ale usłyszałem jak ktoś do mnie podchodzi spojrzałem w dół i zamarłem ujrzałem Amelke. Wdrapała sie na moje kolana i się do mnie przytuliła. Nie wiedziałem o co chodzi, ale ją obiołem. Po pewnym czasie się ode mnie oderwała i spojrzała mi w oczy.
- Amelka co ty tu robisz? Co się stało i gdzie jest Violetta.
- Zrobiłam coś strasznego i boje się że mama przestanie mnie kochać jak się dowie.
- Amelka mama nigdy nie przestanie cię kochać, co zrobiłaś może ci pomoge
- Pan pewnie też mnie znienawidzi już do końca.
- Wiesz nasz początek nie był najlepszy, ale nigdy cię nie znienawidze i nie wiem jak, ale cię kocham jak własną córke.
- Dziękuje ci ja też cię kocham i przepraszam za te pśikusy.
- Jeśli chcesz mów mi tato. I nic się nie stało, a teraz powiedz co cię do mnie sprowadza.
- Dobrze tato już mówie. Okłamałam mame że powiedziałeś mi że mnie nie kochasz i chcesz się mnie pozbyć i mama dlatego z tobą zerwał. Przepraszam teraz dopiero zrozumiałam swój błąd jak zobaczyłam jak mama za tobą tęskni i ja też za tobą tęskniłam. Proszę wróć do nas mama cie kocha ja cię kocham Tato.
Leon.
Gdy to usłyszałem zamarłem ta dziewczynka mnie kocha i powiedziała do mnie tato musze to wszystko naprawić
- Dobrze księżniczko zrobię co w mojej mocy, ale najpierw gdzie byś chciała pojechać na wakcje
- Najbardziej to na Hawaje
-Ok to zamówie tylko bilety i idziemy do twojego domu bo mama sie pewnie martwi- powiwdziałem i zadzwonił mój telefon. O wilku mowa
- Halo?
- Leon przepraszam że do ciwbie dzwonie, ale nie wiem gdzie jest Amelka chyba uciekła .
- Violu Amelce nic nie jest. Jest u mnie i zaraz ją odwioze. Nie dwneruj się
- Dobrze dziekuje ci Leon
Dobra mała idziemy wziołem małą na ręcę i wyszliśmy z firmy wszyscy się tak na nas dziwnie patrzyli, ale mi to nie przeszkadzało wsadziłem Amelke do samochodu i ruszliśmy do jej domu.
- Jesteśmy- krzykneła Amelk
- O boże Amelka nic ci nie jest gdzieś ty była. Uściskałam ją z całych sił oderwałam się od niej i chciałam po dziękować Leonowi ale on mnie przyciągną i bez żadnych ceregieli mnie pocałował z szokowan ale oddałam pocałunek.
- Kocham cię Violu i naszą córke też - Ja ciebie też kocham ale...
- Mamo musicie być razem ja cię okłamałam tata nic takiego nie powiedział chciałam sie taty pozbyć bo byłam zazdrosna. Ale mam teraz tate i mame i chce żeby tak zostało
- To co Violu zgadzasz się być ze mną
- Oczywiście że tak kocham was i ich przytuliłam
- Mamy dla ciebie niespodzianke. Lecimy na Hawaje.
- Naprawde? Dziękuje wam.
- Wkońcu mam mamę i tatę których kocham i którzy kochają mnie.
- A ja mam wkońcu rodzine i widzisz Violu, dziecko to nie problem powiedzieliśmy wszyscy razem
                         The End
Nie wiem czy wam się podoba mi się tak szczeże nie. Ale to wasza opinia.
15 Komentarzy= next rozdział jeśli ich nie będzie nie będzie rozdziału
Przepraszam za błedy i jeszcze raz wesołych świąt.                    
Madzia

Nowy blog.

Hej kochani. Założyłam nowego bloga też o Leonettcie. Zapraszam 
http://leonettaxxx.blogspot.com/ mam nadzieje że będzie się wam podobała. 
Teraz czas na życzenia życzymy wam z Julitą 
Spokojnych, wesołych, dużego mikołaja, spełnienia marzeń, dobrych wyników w szkole i czego sobie zapragniecie w te święta.
Życzy Madzia i Julita. 

niedziela, 21 grudnia 2014

One shot Dziecko to nie problem cz3.

Violetta 
Wchodzimy do domu a tam ujrzeliśmy Amelkę bawiącą się grzecznie z Fran
zamarłam. Dzwoniła do mnie i powiedziała że coś się jej stało, to przyjeżdżam jak najszybciej a tu co widzę uśmiechnięto ją od ucha do uch. Uduszę kiedyś te dziecko ciekawe co mi powie, co się takiego stało.
-Mamo już jesteś - zawołała Amelka i chciała się do mnie przytulić ale ja ją odepchnęłam
-Amelka co było tak ważnego i co się takiego stało że do mnie tyle razy dzwoniłaś, a ja jak głupia się o ciebie bałam że coś ci się stało, bo ci uwierzyłam.
-Mamusiu bo się stało. Stęskniłam się za tobą. I tu zmiękłam i ją wzięłam na rączki i ją przytuliłam Fran w tym czasie wyszła, a Amelka zaczęła mnie ciągnąć do swojego pokoju, a ja tylko zdążyłam do Leona krzyknąć
-Leoś rozgość się zaraz do ciebie przyjdę
-Ok
Amelka 
Przed kolacją mi nie wyszło go się pozbyć, to teraz na pewno mi się uda tylko teraz trzeba uderzyć w inny punkt
-Mamo, bo mi się nie podoba ten pan Leon
-A to dlaczego?
-Bo on mnie nie lubi sam mi to powiedział, i chce się mnie pozbyć, żeby mieć ciebie tylko dla siebie.
-Amelka co ty gadasz? Leon nigdy by tak nie powiedział- nie mogłam w to uwierzyć
-Mamo czy cie kiedyś okłamałam 
-Nie 
-To po co bym miała teraz kłamać
-Dobrze wierzę ci córeczko, zerwę z nim za raz ty jesteś dla mnie najważniejsza.-powiedziałam i zeszłam na dół do Leona 
-Leon musimy porozmawiać powiedziałam schodząc ze schodów.
-Tak kochanie - odpowiedział Leon wstając z kanapy 
-Dowiedziałam się prawdy jaki jesteś naprawdę i że nie lubisz Amelki i chcesz się jej pozbyć. Nie chce być z kimś takim jak ty.
-Po pierwsze ja nic takiego nie mówiłem. Po drugie ty ze mną zrywasz?
-Nie wypieraj się Leon, tak z nami koniec.-ciężko mi to było powiedzieć, ale dla dobra Amelki zrobię wszystko
-Jeśli mi nie ufasz, to masz racje lepiej jak się rozstaniemy-powiedziałem i wyszedłem trzaskają drzwiami. 
Leon
Co ta mała znów wymyśliła, ona chciała od początku się mnie pozbyć. I doszła do swojego celu, tylko jak ja wytrzymam bez Violetty ja ją kocham i tą małą cwaniarę też bym mógł pokochać.
Amelka 
Usłyszałam jak zamykają się drzwi z hukiem od razu zeszłam na dół i zobaczyłam mamę na kanapie która płacze. Podeszłam do niej i ja przytuliłam 
-Mamo, co się stało?
-Zerwałam z Leonem, chodź go kocham
-Mamusiu dobrze zrobiłaś i znajdziesz sobie innego fajnego mężczyznę.
-Masz rację córeczko, chodź zrobimy coś do jedzenia.
Amelka
O TAK! Jestem wielka pozbyłam się pana Leona, teraz już nie będzie mi zagrażał.
Następny dzień 
Violetta 
Wczorajszy cały dzień spędziłam na zabawie z Amelką. Odprowadziłam ją do przedszkola, a sam pojechałam do pracy zasiadłam za biurkiem i zaczęłam wykonywać swoją pracę 
Kilka dninpóźniej 
Violetta 
Z Leonem rozmawiam tylko o pracy i po za tym unikamy się, wiem tylko 
tyle że nie ma nikogo. Ale ja za nim tęsknie i to bardzo, nie wiem czy dobrze zrobiłam z nim zrywając.
Kocham go, i nie umiem o nim zapomnieć. 
Amelka
Chyba źle zrobiłam pozbywają się pana Leona, mama ciągle chodzi smutna i zamyślona. Musze jakoś ich ze sobą połączyć, tylko jak? 
Wiem mam już plan tylko mama nie może zobaczyć, że mnie w domu nie będzię. Dobra mniemy nadzieje że mi się uda.
C.D.N
Hej tu ja Madzia przychodze do was z kolejną częścią One Shota mam nadzieje że wam się podoba. Przepraszam za błędy.

12 Komentarzy =next jeśli ich nie będzię, nie będzię kolejnej części Madzia

niedziela, 14 grudnia 2014

One shot Dziecko to nie problem cz 2

Violetta
Razem z Leonem przygotowaliśmy obiad, Leon poszedł umyć ręce do łazienki, a ja nakrywałam do stołu kiedy usłyszałam krzyk Leona i od razu tam pobiegłam.
Leon 
Idę do łazienki umyć ręce, otwieram drzwi od łazienki wchodzę a tam cała niebieska farba spada na mnie, tylko zdążyłem krzyknąć 
-Leon nic ci nie jest?
-Nie, ale teraz już cały muszę się umyć i zdjąłem farbę z oczu 
-Przepraszam, to pewnie Amelka dam jej solidny wykład, a tobie zaraz przyniosę jakieś ciuchy na przebranie po moim bracie
-Dziękuje, ale nie masz za co winić Amelki nic się nie stało.
-nie Leon musi ponieść konsekwencje i bez żadnego ale.
-Dobrze, jeśli tak uważasz, ale i tak cię kocham 
-Ja ciebie też.- Poszłam na górę po ubrania dla Leona i zaszłam do Amelki
- Amelka, dlaczego zrobiłaś to Leonowi 
-Ale co mamusiu-powiedziała słodkim głosikiem 
-Amelka nie udawaj głupiej ty dobrze wiesz co. Dlaczego to zrobiłaś
-Nic nie zrobiłam
-Dobra, nie będę się teraz z tobą użerać idę dać Leonowi ubrania na przebranie, a ty zejdź za 10 minut na obiad i bądź miła bo Leone też je z nami
- Dobrze- odpowiedziała oschle.
Amelka 
Jak ja mam się go pozbyć, plan A z farbą nie wyszedł to teraz pora na plan B. Pożałuje że się wo gule urodził i więcej jego noga w tym domu nie powstanie i nie zbierze  już nigdzie mojej mamy jak wszystko pójdzie dobrze to nawet nie pójdą dzisiaj razem na kolacje. Czy ja nie jestem genialna?
Leon
Nie wiem co ja jej takiego zrobiłem tej małej, przecież byłem miły, uprzejmy a ona od razu mnie skreśla, co ja mam zrobić żeby ona mnie polubiła. No dobra trudno później na tym pomyśle. Umyłem, ubrałem się i wyszedłem z łazienki 
- Dziękuje ci Vilu za ubrania - powiedziałem i zasiadłem do stołu 
-Niema za co kochanie -Amelka schodź na dół na obiad 
-Dobrze mamo już schodzę 
Leon
Amelka zeszła na dół usiadła na przeciwko mnie i już na dobry początek zaczęła mnie kopać, ale na szczęście lekko, ale gdy usiadła obok mnie jej mama to zaczęły się istne tortury. Zaczęła tak kopać, że mnie kostki zaczęły boleć i sam nie wiedziałem skąd ona bierze tyle siły. Zjedliśmy obiad i Viola zanosiła naczynia a ja chciałem jej pomóc i sam zanieść naczynia gdy szedłem ktoś mi pod stawił nogi i się wywróciłem i zbiłem talerz 
- Leon nic ci nie jest?
- Nie, ale stłukłem ci talerz nie chciałem, jestem dzisiaj jakiś nie mota przepraszam
-Nic się nie stało przejmujesz si talerzem a nie sobą? Och Leon nie masz za co mnie przepraszać. Na pewno jesteś cały
-Tak kochanie cały , wstałem i ucałowałem policzek Violi a potem dostałem czymś w łeb odwróciłem się do Amelki a ona się głupio zaśmiała. Po zbierałem zbity talerz i pojechałem do domu bo 20 umówiłem się z Violą że jedziemy na kolacje. Chociaż tam będziemy sami i nie będę z siebie robić łamagi przy pomocy pomocnika.
Violetta 

Leon wyszedł a Amelka pobiegła d o swojego pokoju, a ja poszłam się ubrać odpowiednio na kolacje z Leonem. Po 2 godzinach byłam gotowa do wyjścia 

Zeszłam na dół, bo ktoś pukał do drzwi, gdy je otworzyłam ujrzałam Fran 
-Cześć Violu. Pięknie wyglądasz 
-Cześć Fran, dziękuje i tym razem znów ktoś zapukał do drzwi, ale tym razem otworzyła Fran 
-Cześć Fran, Viola gotowa?
-Cześć Leon tak i w tedy ujrzałem Viole.Wyglądała ślicznie 
-Cześć Leon - powiedziałam nie pewnie- Aż tak źle wyglądam 
-Cześć Violu nie, nie wyglądasz ślicznie mówię i składam jej pocałunek na policzku- Idziemy?- pytam zadowolony 
-Tak , do zobaczenia Fran.
Wyszliśmy z domu i Leon otworzył mi drzwi i wsiedliśmy do samochodu, gdy zapinałam pasy Leon mnie pocałował, a ja oczywiście odwzajemniłam pocałunek. Po oderwaniu się od siebie Leon odpalił silnik  i ruszyliśmy do restauracji. 
-Jesteśmy kochanie-powiedział Leon wysiadając z auta i otwierając mi drzwi, podał mi rękę żebym wyszłam z samochodu i skierowaliśmy się do restauracji 
-Dzień dobry mieliśmy tutaj rezerwacje na nazwisko Verdas.
- Dobrze zaprowadzę państwa 
Violetta
Gdy kelner nas do prowadził do stolika oniemiałam z wrażenia. Usiedliśmy i zamówiliśmy razem spaghetti 
-Bardzo tutaj ładnie, ale nie musiałeś tyle się napracować wystarczyło by iść do jakieś knajpki ważne, że byłabym z tobą i złapał go za rękę.
-Dla ciebie wszystko kocham cię i ścisnąłem mocniej jej dłoń. 
-Dziękuje ci mieliśmy się już pocałować gdy zadzwonił mój telefon -Przepraszam, muszę odebrać to Amelka 
-Dobrze, odbierz 
-Halo Amelka coś się stało
-Nie mamo chciałam tylko powiedzieć,że cię kocham pa
-Pa
-To na czym my skończyliśmy a wiem i przybliżyłem się do niej, ale nie dane mi było ją pocałować bo przyszedł kelner z naszym zamówieniem.Zjedliśmy kolacje i wyszliśmy uznaliśmy, że się przejdziemy. Trzymając się za ręce spacerowaliśmy, w pewnym momencie Leon się zatrzymał i pociągnął mnie bliżej siebie,że aż stykaliśmy się nosami 
-Teraz nam już nikt nie przeszkodzi i mnie pocałował, ale nie trwało to zbyt długo bo zadzwonił znów mój telefon   
-Halo Amelka co tym razem - powiedziałam trochę zła bo chciałam tego pocałunku.
- Hej mamo nic się nie stało tak dzwonie czy o mnie nie zapomniałaś 
-Nie nie zapomniałam a teraz kładź się już spać dobranoc
-Dobranoc mamo
-Przepraszam
-Nic się nie stało,możemy to do kończyć- powiedziałem i znów ją pocałowałem teraz już bardziej namiętniej i dłużej oczywiście odwzajemniła pocałunek, nawet go pogłębiła. Moje ręce zjechały na jej pośladki i zaczęły je ściskać, a ona zaczęła pomrukiwać prosto w moje usta 
-Leon nie tutaj- powiedziała 
-Ok masz racje, zwijamy się stąd
Leon
Wróciliśmy po samochód i jak najszybciej pojechaliśmy pod mój dom 
-Ale Leon co z Amelką? 
-Fran już wcześniej powiedziałem żeby została na cała noc 
-Jesteś wspaniały 
Gdy tylko weszliśmy do domu, zaczęliśmy się całować i ruszyliśmy do sypialni, a tam zadzwonił mi telefon ale Leon zaczął mnie całować po szyji.
-Leon muszę odebrać
-O nie teraz nam już nikt nie przeszkodzi- powiedział i wyłączył mój telefon i doszło do Tego.
Po naszych zabawach łóżkowych wtuliłam się w niego i zasnęłam w jego objęciach.
Następny dzień 
Obudziłam się i spostrzegam że ktoś mi się przygląda 
-Dzień dobry kochanie
-Cześć misiu - odpowiedziała i go pocałowałam, sięgnęłam po telefon który leżał na półce, włączyłam go i zobaczyłam 10 nieodebranych połączeń od Amelki.
Zadzwoniłam do niej 
-Halo córciu, coś się stało ?
-Tak mamusi musisz tu natychmiast przyjechać proszę
-Dobrze zaraz będę -rozłączyłam się i zaczęłam się ubierać 
-Leon muszę już iść Amelce coś się stało.
-Dobrze odwiozę cię i też zaczął się ubierać 
-Dziękuje ci jesteś najlepszy Kocham cię 
-Ja ciebie też
15 minut później 
Leon dojechaliśmy do domu Violi i weszliśmy a tam zamarliśmy co tam ujrzeliśmy.
C.D.N
Cześć to znowu ja z kolejną częścią one shota, mam nadzieje że wam się podoba 
6 komentarzy= next jeśli ich nie będzie nie będzie kolejnej części. 
Madzia

   

czwartek, 11 grudnia 2014

One Shot Dziecko to nie problem cz1

Ona - Piękna dwudziestolatka o piwnych oczach i o imieniu Violetta Castilo, mająca córkę- Amelie mająca 4 lata. Podkochująca się w swoim szefie Leonie Verdasie.

On- Prezes firmy Verdas & revolution, mający dwadzieścia dwa lata, mażąc o dzieciach i żonie. Podkochujący się w swojej sekretarce

Violetta 
-Violetta mogłabyś do mnie przyjść do gabinetu.- spytał Leon
-Dobrze, już idę- odpowiedziałam.
Co on chce ode mnie, przecież dostałam już zadanie na dzisiejszy dzień, a może chce mnie zwolnić, nie on taki nie jest. Myśl pozytywnie Violka!
Puk Puk
-Proszę- usłyszałam odpowiedz od Leona i weszłam niepewnie.
-Chciałeś mnie widzieć- powiedziałam ze strachem.
-Tak proszę usiądź. Chciałbym się spytać czy pójdzie ze mną na kolacje podszedłem do niej i złapałem za rękę  
-Na kolacje powiadasz. Czy ty mi proponujesz randkę...- rozczochrałam  mu włosy
-A nawet jeśli to źle?- spytałem niepewnie.
-Nie, to fajnie tylko nie wiem co zrobić w tym czasie z Amelią.- odpowiedziałam bez radna. 
-Czyli że się zgadzasz? Opieką nad  Amelią się nie przejmuj spytałem Fran i się zgodziła nią zająć w tym czasie kiedy my będziemy na kolacji.-zapewniłem.
-Oczywiście że się zgadzam i dziękuje że o wszystko zadbałeś- po tych słowach poczułam jego usta na swoich, zdziwiona ale odwzajemniłam pocałunek i moje ręce zarzuciłam za jego szyje, a jego powędrowały na moją talię.
Po paru minutach odsunęliśmy się od siebie i stykaliśmy się czołami.
-Wiem że możesz uznać to z głupotę, ale kocham cię Violetto.- odpowiedziałem pewny swoich uczuć.
-Leon, ale ty jesteś moim szefem, to nie dorzeczne,że ja się w tobie zakochałam.- powiedziałam to na głos?
-Tak powiedziałaś to na głos i wiem że jestem twoim szefem ale cię kocham a ty kochasz mnie to w czym problem?- spytałem trochę zły że nie chce ze mną być.
-No chyba masz racje, że wymyślam problemy gdzie ich nie i masz rację kocham cię i chce z tobą być- tym razem ja go pocałowałam i przenieśliśmy się na kanapę, zamykając przy tym drzwi. Leżymy na kanapie w jego gabinecie w tuleni w siebie.
-Kocham cię Leoś 
-Ja ciebie też kocham Violuś i się pocałowaliśmy.
W pewnej chwili zdzwonił telefon Violi, podałem go jej bo leżał na biurku a ona odebrał.
-Halo
-Czy rozmawiam z mama Amelki?
-Tak przy telefonie. Czy coś się stało Amelce?- w tym czasie Leon do mnie  podszedł i złapał za ramiona.
-Amelia zwymiotowała, ale powiedziała nam że zrobiła to specjalnie bo chciała wrócić do domu.Mogła by pani po nią przyjechać bo ona ciągle płacze i chce żeby pani przyjechała
- Dobrze za raz po nią przyjadę i się rozłączyłam.
Odwróciłam się przodem do Leonem i spytałam:
-Leon mogę wcześniej urwać się z pracy bo Anabel rozrabia w przedszkolu i muszę po nią pojechać.
-Tak,ale co się stało?
- Anabel zwymiotowała w przedszkolu specjalnie i teraz płacze i chce żebym po nią przyjechała. Musze już iść i dziękuje ci.- powiedziałam i chciałam już wychodzić ale złapał mnie za nadgarstek.
-Pojadę z tobą i bez żadnego ale.
-No dobrze to chodź my- powiedziałam i złapał mnie za rękę i wyszliśmy z firmy, wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy do przedszkola
15 Później pod przedszkolem 
-Dziękuje ci Leon, możesz już jechać zamówimy taksówkę
-Nigdzie się stąd nie ruszę zawiozę was do domu i nie chce słyszeć sprzeciwu idź po nią a ja poczekam na was 
-Dziękuje ci, zaraz będziemy 
Weszłam do przedszkola
-Dzień dobry ja po Amelkę
-Tak, nic się jej nie stało tylko ona tak strasznie płakała za panią i zadzwoniłam do pani
-Nic się nie stało, dobrze że pani zadzwoniła.
-Mamo!- krzyknęła Amelka i wskoczyła mi na ręce.
-Chodź wracamy do domu. Do widzenia 
Wyszliśmy z przedszkola i podeszliśmy do samochodu, Leon stał oparty o maskę samochodu 
-Mamo nie mówiłaś,że się z kimś spotykasz.
-Bo z Leonem spotykam się od niedawna i bądź miła
-Cześć jestem Leon a ty jak masz na imię?
-Amelka -odpowiedziałam oschle
-Wchodź do samochodu o dowiozę was do domu - otworzyłem drzwi Amelce i chciałem ją zapiąć psami ale krzyknęła
-Zostaw poradzę sobie sama 
-Dobrze skarbie - powiedziałem miło
-Nie nazywaj mnie skarbie bo tego nie znoszę 
-Jak sobie życzysz.-zamknąłem drzwi i usiadłem na miejsce kierowcy i ruszyliśmy do ich domu, na światłach złapałem Viole za rękę.
Amelka 
O nie co on sobie myśli że będzie trzymał moją mamę za rękę i to przymnie i do tego mówi do mnie skarbie o nie, nie pozwolę na to. Zaczęłam kopać w mamy siedzenie nogami i od razu zabrał rękę 
-Amelka coś się stało?
- Tak mamo masz coś do picia.
-Nie nie mam w domu się napijesz 
-Weź sobie słonko wodę, jest za moim siedzeniem 
- Dzięki, ale nie mów do mnie słonko zrozumiałeś>
- Tak 
20 minut później 
-Jesteśmy
-Może wiedziesz na chwile spytała Viola 
-Jeśli to nie problem 
-Żaden problem, chodź
Dojechaliśmy do domu chciałem otworzyć drzwi Amelce, ale mnie wyprzedziła i dostałem drzwi i dostałem w genitalia i nogi, zgoiłem się w pół.
-Ała- jęknąłem 
-Nic ci się nie stało?- spytała za stroskana Violetta 
-Nie nic mi nie jest i się wyprostowałem. Weszliśmy do domu.
Violetta 
-Amelka przeproś Leona
-...........
-Amelka, bo będziesz mieć szlaban 
-Dobra..... Przepraszam i pobiegłam do pokoju
-Nic się nie stało- odpowiedziałem 
-Przepraszam cię za nią nie wiem co ją ugryzło
-Nic się nie stało
-Pomożesz mi robić obiad 
- Tak i poszliśmy do kuchni 
Amelka
Ja mu dam nienawidzę go. Jak mam się go pozbyć muszę coś wymyślić... Mam już plan żeby raz na zawsze się go pozbyć...
C.D.N 
Napisałam dla was one shot- Magda, mam nadzieje że wam się podoba
4 komentarzy= next jak ich nie będzie, to nie będzie następnej części one shota.








sobota, 6 grudnia 2014

Rozdział 35

Violetta
Leon.... Kochanie chyba... Aaa boli.
Violu co się dzieje.- spytałem przerażony
Ja RODZĘ - krzyknełam na całą restauracjé z bólu.
Dobrze jedziemy do szpitala- powiedziałem zdenerwowany
Wyszliśmy jak najszybciej z restauracij i wsiedliśmy do samochodu gdy staliśmy na światłach Violetta zaczeła mnie szczypać w rękę
Leon SZYBCJEJ Boli- powiedziłam z bólem
Już za raz będziemy
5 minut później
Proszę pani moja dzięwczyna rodzi- powiedziałem zdenerwowany.
Prosze już pania bierzemy- powiedziała pielegniarka do Violi
Leon Sala porodu
Wszedłem do Violi złapałem ją za rękę i mówiłem przyj po 2h Viola urodziła Melody i Jorga a ja przeciołem pempowine i złapałem znowu Viole za rękę i klęknołem przed nią i spytałem:
Violetto Castilo czy wyidziesz za mnie kocham cię i nasze pociechy także.
Violetta
Gdy to usłyszałam poleciały mi łzy nie dosyć że urodziłam 2 dzieci to jeszcze mój ukochany mi się oświadczył
Tak Leon Wyjde za ciebie. Też cie kocham to mój nakszcześliwszy dzień- oznajmiłam ze łzami w oczach.
Mój też jest on najlepszy na świecie- włożyłem jej pierścionek na palec i spytałem:
Podoba  ci się? - spytałem nie pewnie
Oczywiście że mi się podoba jest piekny, ale przyznaj się kto ci pomagał go wybierać- spytałam troche zła
A nie bedziesz na mnie krzyczeć? - spytałem z przerażeniem
Nie jeśli powiesz prawdę- drażniłam sie z nim
Pomagała mi ... Fran
Tak myślałam- odpowiedziałam szczęśliwa.
Ty sobie żarty ze mnie robiłas. O nie! Oj przepraszam nie obrażaj sie i pociągnełam go za krawat i go pocałowałam a potem podali nam dzieci.
Przepraszam jak im dacie na imię, bo musze to wpisac do karty - spytała pielegniarka.
C.D.N
Hej tym razem tu ja Magda mam nadzoeje że się podoba. Coś mało komętujecie dlatego mały sznatażyk i zaczecam do komentowania bo teraz będzie pisac julitka.
2 komentarze = next

piątek, 31 października 2014

Rozdział30

I nagle zaczęły się  otwierać drzwi.
Leon- Tak myślałem że to ty mamo, patrz Viola jak się o nas mama martwi- powiedziałem z sarkazmem a Viola się cicho zaśmiała.
Eliza- Ja was nie podsłuchiwałam tylko przechodziłam i usłyszałam... To ja już pójdę.
Leon
Zamknąłem drzwi i położyłem się z powrotem kolo Violi
Leon-Nawet we własny domu mnie podsłuchują-powiedziałem zły.
Violetta po cichu po raz kolejny się pod nosem się zaśmiała.
Viola- Mój tata tez taki jest.na samo wspomnienie taty poleciała mi łza.Leon od razu to zauważył i przytulił mnie do siebie.
Leon- Violu ci, spokojnie zobaczysz że kiedy nasz szkrab się urodzi to na pewno twój tata zmieni zdanie na ten temat. Będzie Dobrze. Obiecuje ci to!
Viola- Dziękuje ci. Kocham cię!
Leon- Ja Ciebie też! Viola, a kiedy masz wizytę u ginekologa. 
Viola- O rany zapomniałam, jutro na 12. Pójdziesz ze mną?
Leon- No pewnie chce poznać płeć naszego szkraba.A potem możemy po objedzie pojechać po meble do pokoju naszego dziecka.
Viola- Dobrze, może tak być idę się myć.
15 minut później
Violetta 
Umyłam się już i Leon tak samo i szykujemy się do spania.
Leon- Dobranoc księżniczko pocałował mnie namiętnie w usta i dobranoc szkrabie ucałował mój brzuch Kocham was!
Viola- Dobranoc księciu my Ciebie też kochamy! i usnęliśmy w siebie wtuleni.
Następny dzień 
Przychodni (recepcja)
Viola- Dzień Dobry, byłam dzisiaj umówiona na wizytę do Dr. Rynkowskiej na godz. 12.
Recepcjonista- Tak ale pani do doktór się rozchorowała i na jej zastępstwo jest Dr. Bóbr. zdziwiłam się że ktoś ma takie nazwisko a przede wszystkim chciałam mieć panią doktór a nie pana i ma pewno Leon się wkurzy. No ale, mus to mus.
Viola- Dobrze, niech będzie.
Recepcjonistka- Dobrze o to pani karta sal nr. 12 parter.
Viola- Dziękuje i odeszłam. Poszłam pod sale do Leona. I już od razu zostałam zaproszona do gabinetu.
Dr. Bóbr- Dzień Dobry pani Violetto to może od razu przejdziemy do badań proszę się rozebrać od pasa w dół.
 Leon- Proszę pana, ale moją dziewczynę miała leczyć pani doktór a nie pan.- krzyknąłem zły i zazdrosny że jakiś fagas będzie zaglądał Violi tam gdzie tylko ja mogę zaglądać.
Dr Bóbr- Proszę pana niech się pan uspokoi pani Dr. jest na zwolnieniu a ja jestem jej zastępcą i powiem panu tylko jedno że mam już żonę i dwoje dzieci których bardzo kocham, dlatego nie musi być pan zazdrosny. 
Leon 
Trochę mi głupio że tak na krzyczałem na tego lekarza ale zazdrość robi swoje. Dobra chwila prawdy czy chłopiec czy dziewczynka...
C.D.N
Cześć z tej strony Madzia tak wróciłam nie wiem czy ktoś mnie jeszcze czyta ale mam nadzieje że tak. Jak wiecie ma pomoc w pisaniu rozdziałów, która naprawdę mi pomaga. Chce zobaczyć ile was jest.Nowe opowiadanie usunęłam bo nie miała na nie weny.
31 Rozdział= 10 Komentarzy NEXT.

wtorek, 15 lipca 2014

Rozdział 28 i informacja co dalej z blogiem.

Eliza- Synku oczywiście że może przyjść.
Leon- Dzięki mamo, to idę po nią. 
Eliza- Dobrze idź, tylko wróćcie nie długo.
Violetta
Pakowałam najpotrzebniejsze rzeczy ciekawe co on wymyślił ten mój wariat. 
15 minut później.
Usłyszałam do drzwi, to pewnie Leon, zeszłam na dół i się nie myliłam za drzwiami stał mój chłopak rzuciłam mu się od razu w ramiona a on mnie objął.
Leon- Już się za mną stęskniłaś- powiedziałem cały w skowronkach.
Viola- Tak! A nie mogę?
Leon- Możesz ja też się za tobą stęskniłem księżniczko.
Viola- Leon co ty wymyśliłeś?- spytałam zaciekawiona.
Leon- Jeśli nie możesz mieszkać u siebie z naszym dzieckiem, będziesz mieszkać u mnie. 
Viola- Nie, nie chce robić kłopotu i twoi rodzice się pewnie nie zgodzą.
 Leon- To żaden kłopot to wręcz przyjemność wiedzieć cię 24 na dobę, a rodzice się już zgodzili. Proszę zgódź się!
Viola- No dobrze nie pozostaje mi nic innego jak się zgodzić. Wyszliśmy z domu Leon wziął moją walizkę a ja go splotłam nasze ręce uśmiechnął się do mnie i szliśmy dalej. 
CDN
PRZEPRASZAM ŻE DOPIERO TERAZ ALE NIE MAM WENY I BĘDĘ PISAĆ NOWE OPOWIADANIE,ALE TE TEŻ BĘDĘ PISAĆ ALE RZADZIEJ. PRZYKRO MI BARDZO. JAK KTOŚ MNIE TU JESZCZE CZYTA TO NIECH DA KOMENTARZ I BĘDĘ WIEDZIEĆ CZY ZACZĄĆ TE NOWE OPOWIADANIE. JAK CHODZI ONE SHOTY POJAWIĄ SIĘ NA PEWNO W TYM TYGODNIU. 

czwartek, 19 czerwca 2014

Wyniki Konkursu

Wyróżnienie otrzymuje Wikra z bloga http://violetta-moja-historia-wikra.blogspot.com/
1 Miejsce otrzymuje Nikola z bloga http://leonetta16.blogspot.com/  z one shotem o Fedmile.
2 Miejsce otrzymuje ta sama osoba tylko z one shotem o Leonettcie.
To wszystko, one shoty postaram się dodać w tym tygodniu a rozdział dopiero po zakończeniu roku. Madzia

sobota, 24 maja 2014

Notatka informacyjna

Przepraszam że dawno nie było rozdziału ale ....... szkoła.Jak chodzi o konkurs to wyniki będą w przyszłym tygodniu a rozdział może jutro.PRZEPRASZAM

sobota, 10 maja 2014

Rozdział 27

Eliza- Ale czasu nie cofniemy i akceptujemy wasze dziecko i wam pomożemy.
Leon- Dziękuje wam!
Viola- Ja też państwu bardzo dziękuje. 
Eliza- Nie ma za co, to będzie nasz wnuk lub wnuczka. Leon jest już późno odprowadź Viole do domu.
Leon- Dobrze mamo- Wyszliśmy z domu i skierowaliśmy się do domu mojej księżniczki.
Viola- Ciesze się że twoi rodzice zakceptowali  nasze dziecko, ciekawe jak będzie z moim ojcem.Prosze nie mówmy mu o tym dzisiaj.- powiedziałam z miną zbitego psa.
Leon- Dla mojej księżniczki wszystko. Kocham cię
Viola- Ja ciebie też- powiedziałam i go pocałowałam- Do jutra powiedziałam wchodząc do domu.
Leon- Do jutra
Viola- Jestem!- krzyknęłam zatrzaskując drzwi
Herman- Violetto musimy porozmawiać.

Viola- A o czym?
Herman-  O tym?-powiedziałem i wyjąłem z kieszeni xero usg.Czy to twoje?
Viola- Grzebałaś w moich rzeczach!
Herman- Nie zmieniaj tematu. Odpowiedz!
Viola- Tak to moje. Zadowolony!- krzyknełam 
Hreman- Kogo to dziecko?
Viola- A jak myślisz..........Leona- powiedziałam nie pewnie
Herman - Niestety stawiam ci ultimatum.Albo usuniesz je albo więcej się tu nie pokazuj.
Viola- Co?- Jak on tak może, no tak mnie też na początku nie chciał. Nienawidzę go! Poszłam do pokoju płacząc wzięłam telefon i zadzwoniłam do Leona.
Viola- Halo? Leon?- powiedział prze łzy.
Leon- Viola? Co się stało? Dlaczego płaczesz?- spytałem zmartwiony 
Viola- Mój tata się dowiedział ciąży, bo szperał w moich rzeczach i znalazł xero usg i powiedział że albo je usunę, albo mam się wyprowadzić - i teraz to już się rozpłakałam.
Leon- Violu nie płacz, nie usuniesz naszego dziecka nie pozwolę na to, nie myślałem że twój ojciec jest do tego zdolny.- powiedziałem zły
Viola- I co ja mam teraz zrobić?
Leon- Mam pomysł zacznij się pakować, a ja przyjdę za 10 minut. Ok?
Viola- Ok- powiedziałam nie pewnie i się rozłączyłam i zaczełam się pakować
Leon
Mam plan mam nadzieje że rodzice się zgodzą. Zszedłem ze schodów na dół
Leon- Mamo! Tato!- krzyknąłem na dole.
Eliza- Tak synku? O co chodzi?
Leon-Chodzi o to,że Violi ojciec się dowiedział i karze jej usunąć dziecko albo się wyprowadzi i właśnie z tym przychodzę, czy Viola może u nas zamieszkać?- spytałem na jednym wdechu.
Eliza- Synku........
C.D.N
Przepraszam że dawno mnie tu nie było ale szkoła. Przypominam o konkursie zgłaszajcie się.Prosze
15 Komentarzy= Next
Madzia

sobota, 3 maja 2014

Konkurs

Ogłaszam konkurs na One Shota o parze dowolnej z Violetty prace oddajemy do 16 maja na adres magda12345623@o2.pl 
Nagrody 
wyróżnienie 
napisanie jednego rozdziału i publikowanie bloga przez 2 miesiądzę i dyplom
1 miejsce 
pomożenie mi napisać rozdział i publikowanie bloga przez miesiądz i kolaż lub dyplom 
2 miejsce 
publikowanie bloga prze 2 tygodnie i kolaż lub dyplom
3 miejsce 
publikowanie bloga prze tydzień i dyplom lub kolaż
Niech napisze w komach kto chce brać udział?

piątek, 25 kwietnia 2014

Rozdział 26

Violetta 
Jestem szczęśliwa, że Leon nadal mnie kocha i że zmienił decyzje na temat naszego dziecka. Albo nie tylko chce się mną zabawić! Nie! Viola Stop!. Muszę z nim porozmawiać na ten temat.Wybaczyłam mu, ale czy ja dobrze zrobiłam, kocham go, ale muszę sobie z nim wszystko wyjaśnić. Zeszliśmy ze sceny i poszliśmy się przebrać. Gdy wyszłam z garderoby czekał już na mnie przebrany Leon, złapał mnie za rękę i poszliśmy w kierunku jego domu 
Leon
Muszę z Viola porozmawiać, o naszym dziecku że chce nią i naszym dzieckiem się za opiekować i zrobię wszystko żeby była ze mną szczęśliwa. Pójdziemy do mnie i tam spokojnie porozmawiamy.Doszliśmy tam w 15 minut i skierowaliśmy się od razu do mojego pokoju.Viola usiadła na na moim łóżku, a ja koło niej.
Leon- Viola chyba musimy porozmawiać?- zacząłem nie pewnie. 
Viola- Też tak myślę.- powiedziałam patrząc mu w oczy, złapał mnie za ręce i powiedział.
Leon- Viola wiem, że teraz możesz się ze mnie śmiać, ale chce się tobą i naszym dzieckiem zaopiekować kocham was najbardziej na świecie. Jesteś jedyną dziewczyną którą naprawdę kocham i naszego szkraba też kocham. Wiem zachowywałem się jak idiota, debil frajer i sukinsyn, ale ten frajer cie kocha.Z Larą byłem bo chciałem o tobie zapomnieć, ale mi nie wyszło. Przepraszam, że cię skrzywdziłem i się wyparłem naszego dziecka. Wybaczysz mi?
Violetta
 Po jego monologu łzy same mi poleciały po policzku, ze szczęścia. On naprawdę się zmienił, mnie kocha i nasze dziecko też. Kocham go! Teraz już jestem pewna,że dobrze zrobiła wybaczając mu.
Viola- Wybaczyłam ci już dawno. Kocham cię ty mój idioto i go przytuliłam.
Leon- Też cię kocham Violu i zrobię dla ciebie wszystko.
Viola- Wszystko mówisz. To obiecaj mi że więcej mnie nie zranisz.
Leon- Obiecuje!
Viola- Zostaje nam tylko jedna rzecz, powiedzenie rodzicom
Leon - Viola tym się nie martw jestem tu z tobą, a jeśli chcesz możemy dzisiaj powiedzieć moim rodzicom?
Viola- Dobrze- powiedziałam nie pewnie.
Leon- Violu nie bój się nie ważnie co powiedzą, ja zawszę będę z tobą.- przytuliłem ją, a ona odwzajemniła uścisk - Gotowa?
Viola- Tak - odpowiedziałam trochę nie pewnie.- zeszliśmy na dół
Leon - Mamo! Tato!
Rodzice- Tak Synku?
Leon - Chcielibyśmy wam coś powiedzieć bo..........- nie dokończyłem bo Viola mi przerwała 
Viola- Bo..... ja ..... jestem .... w ........ ciąży 
Leon- Ze mną- dokończyłem już spokojniej, Viola złapał mnie mocniej za rękę, a ja się do niej lekko uśmiechnąłem. Chodź trochę się bałem, po ich minie było widać że są zdziwieni.
Zac (tata Leona)- Zaskoczyliście nas, to chyba za wcześnie 
Leon- Wiem,że narozrabiałem ale teraz chce być odpowiedzialny i chce się zająć Violą i naszym dzieckiem.
Eliza (mama Leona)- Ojciec ma rację że to za wcześnie, ale..........
C.D.N
Cześć. sorry ale nie miałam czasu wcześniej, mam nadzieje że wam się podoba.
10 komentarzy = next